Cześć! Pamiętacie mnie jeszcze? Szczerze to zapomniałam już jak pisze się posty. 
Jako, że mam teraz sporo wolnego czasu postanowiłam wrócić do blogowania i zająć się tym, co dawniej przynosiło mi tyle radości. 
Zmieniło się trochę w moim życiu, ale o tym z pewnością będę Wam stopniowo opowiadać. Mam nadzieję, że zaczniecie Cię przygodę ze mną i pomożecie mi ponownie wkręcić się w kosmetyczny świat. 
Pozdrawiam, Asia :)
Wstawiam Wam do porównaniu moje włosy z PAŹDZIERNIKA oraz LISTOPADA 2015 r.



Cześć dziewczyny.
Dziś w dalszej części akcji Rok dla WŁOSÓW pragnę pokazać Wam moje październikowe włosy. 
We wrześniu dość mocno je skróciłam, głownie końce, które były spalone. Zakupiłam CASTOR OIL, wsmarowuję go w skórę głowy co trzy, cztery dni. Oprócz tego dziś byłam na nawilżeniu włosów. 

Źle się czuję w blondzie, dlatego 30 października wybieram się do fryzjera na baleyage lub pasemka, tak aby je przyciemnić i zdjęcie listopadowe będzie już na pewno w innym kolorze ;). 

Wiem, że nadal są w złej kondycji i wypadałoby je podciąć, ale nie chcę ich znowu skracać, bo to co urośnie ciągle jest obcinane. 

Mam nadzieję, że regularne aplikowanie Castor Oil, wcierek oraz masek odżywczych i nawilżających sprawi, że będą jeszcze szybciej rosły :)

Tę bardziej szczegółową część pielęgnacji opiszę Wam za miesiąc, gdy to wszystko uprzątnę.
Dziś zostawiam Was ze zdjęciami ;))





I wszystkie zdjęcia włosów z akcji: 




Cześć dziewczyny!
Dziś przychodzę do Was z banalnym zdobieniem, które wykonałam RAPIDOGRAFEM z firmy Rystor, końcówką 0,25. 
Niestety, nie na moich paznokciach, bo mi się zwyczajnie nie chciało :D, ale na tipsie pomalowanym w biało-różowy gradient za pomocą farbek akrylowych.


W następnej notce opiszę Wam moje spostrzeżenia co do rapidografu z Rystora, bo wieele mam o nim do powiedzenia :)

Macie rapido? Lubicie czy wolicie stylograf? :D
Buziaki ;*

Cześć dziewczyny! :).

Dziś chciałabym Wam przedstawić moje paznokcie, które ja mam nadzieję, pozostaną troszkę dłużej niż tydzień czy dwa :)

Do swojego manicure hybrydowego, wybrałam ulubione kolory na jesień, czyli 018 COBALT, 105 STYLISH GRAY i 093 SILVER DUST

018 chociaż jest to COBALT bardziej przypomina dżinsowy kolor. Chciałam mieć go na paznokciach na wiosnę, gdy dżins królował wśród moich spodni :)

105 STYLISH GRAY, cudowna szarość. Pasuje do niemal każdego koloru:). Jest świetna, stonowana.

093 SILVER DUST. Ten kolor mam odkąd zaczęłam swoją przygodę z hybrydami. Nosiłam już go wiele razy. To co mogę mu zarzucić, to to, że czasami, gdy się przyjrzeć widać pociągnięcia pędzelka. Nie jest tak "rozlany" na paznokciu jak 018 i 105 pokrywając równą warstwą płytkę.

Chciałabym, chociaż raz nosić takie paznokcie dłużej niż tydzień/dwa tygodnie. Ostatnio szybko się pojawia u mnie odrost, więc zmieniam je dość często.

 Miałyście hybrydy SEMILAC? Lubicie? :)
Buziaki :*

Cześć dziewczyny!
Kosmetyki, które używam czy to do ciała, włosów, paznokci czy twarzy zazwyczaj są dla mnie OK lub powyżej mojej skali. Poniżej OK są to kosmetyki, które u mnie się nie sprawdziły. Rzadko kiedy na takowe trafiam, czasami staram się wyciągnąć z nich coś dobrego i podczepić pod moją pozytywną skalę. Daje im po prostu szansę za drugim, trzecim, czwartym razem. Niestety, niektóre z nich tej szansy nie wykorzystują i tutaj kłania się mój dzisiejszy bohater SZAMPON DO WŁOSÓW. 


Moje włosy nie są aż tak wymagające, ale ja już tak. Od początku podchodziłam dość sceptycznie do tego kosmetyku, bo mam swoje ulubione szampony, ale skoro wywodzi się z tołpy, to kusił. 

Za butelkę zapłaciłam 20 zł, przy okazji nie mogłam się powstrzymać i nie zapytać jakie właściwości posiada pszenica jako substancja aktywna w tym produkcie. Może gdyby, a raczej na pewno, na kasie nie siedziała moja "koleżanka", która o kosmetykach nie wie kompletnie nic, a pracowała już w dwóch drogeriach (Rossmann i Natura), nie zapytałabym się o to. Fakt jest taki, że gdy zawsze z mamą prosimy, aby nam doradziła nigdy tego nie robi, bo jak sama mówi "nie zna się na tym". To dlaczego tam pracuje? :)

Ale wracając do tematu szamponu. Znajduje się on w 200 ml, walcowatej butelce z zamknięciem na specyficzny "klik". Jak przystało na tołpę jest na niej wiele informacji. Szampon ma przywracać gęstość i zapobiegać wypadaniu włosów. Jest hipoalergiczny i za to duży +. Stworzony dla włosów pozbawionych gęstości, osłabionych i wypadających. W konsystencji i zapachu taki sam jak każdy szampon czy żel tej firmy. 





Skoro ma tyle zalet to dlaczego go nie lubię? Lubię, gdy szampon pieni mi się na głowie, chociaż odrobinkę. Tutaj, na etykiecie (zdjęcie powyżej) jest napisane "łagodnie się pieni". Ten nie robi tego w ogóle... Nie wiem czy włosy są myte czy nie. Strasznie je plącze, nie tylko podczas mycia, ale i po gdy chce je wyczesać (aby to zrobić muszę nałożyć tony odżywki albo olejków). Nie oczyszcza ich, ani skóry głowy. Nie wzmacnia. Nie stymuluje wzrostu. Co do wypadania, musiałabym Wam pokazać swoją szczotkę po wyszczotkowaniu włosów... 

Niestety, nie jest dla mnie, ale go nie wyrzuciłam. Za to, że się nie pieni używam go do mycia pędzli :)

Na koniec podrzucam Wam skład tego "cudeńka". Oceńcie same:


Miałyście? 
Buziaki :*

Cześć dziewczyny! 
Pielęgnacja mojej twarzy jest priorytetem jeśli chodzi o wygląd. Na drugim miejscu stoją włosy, ale dziś nie o tym. Moja buźka jest czasami problematyczna, a czasami aż mnie zadziwia wyglądając naprawdę dobrze. Nie każdy żel mi pasuje, tak samo jak peeling czy maska. Niektóre mnie przesuszają, inne uczulają. Jak jest z tym? Przeczytajcie poniżej.



Produkt znajduje się w kartonowym pudełeczku, na którym mamy wszystkie ważne informacje. Wewnątrz mamy 125 ml białą tubę. Na końcu występuje silikonowa, niebieska szczoteczka z mikrowłóknami. 

W konsystencji jest typowym, przezroczystym żelem, który aby go wydostać należy przekręcić nakrętkę z OFF na ON. Należy troszkę uważać, aby nie wylać go za dużo. Ale jak paaachnie :)). Przypomina mi czarną herbatę z cytryną. CUDOWNIE! :).

Szczerze mówiąc nastawiłam się na niego od czasu, gdy zobaczyłam reklamę. Pomyślałam wtedy, że skoro można go kupić tylko w aptece to sporo kosztuje. Zdziwiłam się, gdy uslyszalam cenę, bo kosztuje ok. 17 zł. Polubiłam się z nim od razu. Na twarzy nie pieni się w ogóle, ale doskonale myje i dzięki tej szczoteczce nie potrzebuję już peelingu. Podczas spłukiwania pojawia delikatna pianka. Oczyscza dobrze, pomimo że jest delikatny dla naszej buźki. Nie wysusza i nie podrażnia.

A wy, miałyście go? Lubicie?
Buziaki:*

Cześć dziewczyny! Na dziś mam dla Was recenzję korektora pod oczy z BeBeauty. Szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że aż tak zmieni mój codzienny makijaż, ale od początku.



Chodząc jeszcze przed wakacjami po Biedronce, z ciekawości i bez zastanowienie po niego sięgnęłam. Nie oczekiwałam spektakularnej zmiany i niesamowitych efektów. Mój pogląd zmienił się po pierwszym użyciu.

Korektor występuje w pojemniczku z gąbeczką podobnym do błyszczyków. Nie trzeba się wielce natrudzić, aby go odkręcić, ale czuć opór podczas pierwszego odkręcenia, dzięki czemu miałam pewność, że nikt wcześniej przede mną go nie użytkował.

W konsystencji jest bardzo podobna do podkładów płynnych. Nie ma mocnego zapachu.

Używam go nie tylko pod oczy, ale także pod łuk brwiowy czy przy skrzydełkach nosa. Nie mniej, najlepiej jego właściwości widać właśnie pod oczami. Nie wielka ilość wystarczy na "rozsmarowanie" tego produktu i zakryciu typowych sińców. Mam odcień jasny, który, moim zdaniem, dodatkowo rozświetla te okolice, dzięki czemu całe oko wygląda na świeże i wypoczęte.

Nie myślałam, że ten produkt okaże się być aż tak fajny i dobry. Stosowałam wiele korektorów, różnych firm, ale jak na razie tylko ten mnie przekonał. Poluję jeszcze na korektory CATRICE, może i na mojej skórze te okażą się równie fajne, bo też czytałam i słyszałam o nich wieele dobrego.

A Wy, miałyście go? Co sądzicie? :)
Buziaki :*
O oleju kokosowym i jego właściwościach dowidziałam się nie dawno, dopiero w II semestrze szkoły na zajęciach z pracowni kosmetycznej. Chodziło tu głównie o twarz, szyję, dekolt podczas masażu, ale szukając jakiegoś fajnego oleju na włosy przeczytałam właśnie o nim.



Następnego dnia poszłam do zielarskiego w Chełmnie i kupiłam go.
Dla Was mam kilka propozycji jak można go użytkować:)

Na twarz zamiast kremu:
Olej kokosowy jest prawdziwym odkryciem. Nie dość, że super nawilża, odżywia, to jeszcze wyrównuje koloryt skóry. Poza tym skóra widocznie się ujędrniła, zmniejszyły się pory a nawet zmarszczki.

Do smażenia: 
Olej kokosowy ze względu na swoją stałą postać olej nadaje się do smarowania pieczywa, można także z powodzeniem zastąpić nim masło w pieczeniu. Idealny do smażenia w wysokich temperaturach, nie pali się, nie jełczeje, a dzięki swoim właściwościom smakowym oraz aromacie nadaje potrawom orientalny charakter. Praktycznie nie zawiera utleniających się kwasów tłuszczowych, co sprawia, że jest bardzo stabilny podczas smażenia w wysokich temperaturach, a do tego jest o wiele zdrowszy od niektórych, bardziej popularnych olejów. Olej kokosowy jest też pierwszym tłuszczem, który nie przyczynia się do budowy tkanki tłuszczowej, a wręcz przeciwnie, pobudza przemianę materii i wspomaga ubytek wagi przy nadwadze.

Do ciała zamiast balsamu:
Idealna sprawa. Łatwo się rozprowadza, świetnie wchłania i idealnie nawilża. A co najważniejsze naturalnie! Łyżkę takiego oleju można dodać do kąpieli i wtedy już nawet balsamować się nie trzeba. Świetnie sprawdza się także jako nawilżenie nóg po goleniu.


Olej kokosowy jako kosmetyk:

  • Dla niektórych rodzajów cer: idealny jako krem, maseczka, składnik oczyszczającej mieszanki OCM
  • Zmieszany z np. glinką, płatkami owsianymi, spiruliną, itp. może być maseczką lub peelingiem.
  • Jako krem przeciwzmarszczkowy - przeciwtutleniacze chronią przed tworzeniem wolnych rodników, uszkodzeniem skóry.
  • Niektórzy używają go do płukania ust
  • Do olejowania włosów i skóry głowy, idealny przy problemach z łupieżem.
  • Uniwersalny krem do ciała, twarzy, ust, rąk, na popękane pięty, szorstkie kolana i łokcie.
  • Nałożony na końcówki włosów zapobiegnie ich rozdwajaniu.
  • Razem z gałką muszkatałową tworzy maseczkę na przebarwienia skóry.
  • Zmieszany z sodą oczyszczoną i solą morską tworzy świetny peeling do ciała i ciekawy szampon.
  • Pomaga w gojeniu się utrzymaniu intensywnego koloru tatuaży.
  • Można go użyć do przygotowania zdrowego dezodorantu, lub nawet stosować samodzielnie.
  • Ma właściwości pianotwórcze, więc dobrze się sprawuje jako półprodukt kosmetyczny do produkcji mydeł, past do zębów, kul musujących, żeli i szamponów.
  • Jako olejek do masażu nawet niemowląt.
  • Dobrze nawilża skórę po goleniu i sprawdza się jako krem do golenia
  • Niektóre źródła podają, że ma właściwości ochronne - SPF 4-6 - i chroni skórę podczas opalania
  • Zmiękcza skórki przy paznokciach i ułatwia ich usuwanie. Może wzbogacić taki wzmacniający olejek do paznokci.
  • Jeśli nałoży się cienką warstwę na świeżo pomalowane paznokcie - lakier szybciej wyschnie.
  • Można go użyć podczas farbowania/hennowania włosów do zabezpieczenia okolic czoła, uszu i karku przed zabarwieniem
  • Jest jak super mydło - usunie ciężkie zabrudzenia.
  • Fajnie pomaga usunąć wosk po depilacji i jest idealnym balsamem łagodzącym po cukrowej depilacji.
  • Można usunąć nim makijaż, a pozostawiony na twarzy odżywi skórę wokół oczu i rzęsy.
  • Środek pierwszej pomocy przy wypryskach.

Olej kokosowy występuję pod dwoma postaciami, w zależności od tego czy trzymamy go w lodówce czy poza nią. Schłodzony zamienia się w formę stałą i  czasami ciężko nabrać. Pod wpływem ciepła zmienia się jego konsystencja. 



Olej kokosowy jako lekarstwo:

  • Wspomaga leczenie cukrzycy poprawiając wydzielanie insuliny we krwi.
  • Jest idealną maścią na poparzenia: chłodzi skórę, przyspiesza jej gojenie i niemalże natychmiast łagodzi czerwone podrażnienie skóry - sprawdziliśmy, że na oparzenia można go stosować natychmiast, na świeże oparzenie.
  • Nakładany na lekko zagojone rany odkaża, przyspiesza gojenie i łagodzi.
  • Zmniejsza możliwość wystąpienia blizny, a regularnie wsmarowywany w stare - czyni skórę gładką i bardziej elastyczną.
  • Pomaga wyleczyć wysypki, podrażnienia, ukąszenia owadów, ospę wietrzną, różyczkę, egzemy, pleśniawki, odleżyny, bielactwo, plamy wątrobowe i inne zmiany skórne.
  • Wspomaga leczenie migren, łagodzi bóle menstruacyjne.
  • Jest lekiem przy zespole nadwrażliwego jelita.
  • Pomaga przy niemalże wszystkich problemach z trawieniem.
  • Leczy zgagę
  • Dobrze działa przy skurczach mięśni, reumatyzmie.
  • Jest dobrą bazą do maści leczniczych i w tradycyjnych recepturach może zastąpić smalec
  • Zmniejsza siniaki, opuchliznę.
  • Wyleczy grzybicę przy stosowaniu zewnętrznym i wewnętrznym.
  • Wspomaga wchłanianie witamin.
  • Jest dobry podczas zwykłego oczyszczania organizmu, ale i podczas detoksu z alkoholu, narkotyków i innych substancji uzależniających.
  • Przy zatruciu pokarmowym ułatwia wydalenie toksyn.
  • Pomaga przy częstych krwotokach z nosa.
  • Posmarowanie wnętrza nosa, tuż przy dziurkach zmniejsza alergię i katar.
  • Podobno wystarczy tylko 5 łyżek oleju kokosowego by poprawić funkcjonowanie tarczycy.
  • Ratuje problem wrastającego paznokcia.
  • Systematycznie spożywany zmniejsza bezsenność.
  • Jeśli leczysz zęby kanałowo i dentysta chce zostawić ci otwarty ząb tłuszcz kokosowy jest dobry do higieny takiego miejsca.
  • Zabija wszy.
  • Zabija pierwotniaki - lambilie.
  • Pomaga pozbyć się tasiemca.
  • Działa antyrakotwórczo - dzięki właściwościom antybakteryjny może zapobiec rozprzestrzenianiu się komórek nowotworowych poprzez ogólne wzmocnienie układu odpornościowego.
  • W przypadku suchych oczu można go stosować jako krople, najpierw pojawia się zamglenie, a potem wyleczenie i uczucie nawilżenia
  • Leczy infekcje ucha.
  • Łagodzi bóle gardła, chrypkę.

Jak widzicie lista zastosowań jest naprawdę dłuuuga. Ja go używam głównie do olejowania włosów, czasami solo, czasami z innymi olejami. Jak to robię powiem Wam szerzej na początku października podsumowując pierwszy miesiąc mojej akcji Rok Dla WŁOSÓW. Na dziś wiem tyle, że jeśli chcę wsmarować go tylko w same końce, nie mogę użyć go za dużo, bo włosy są naprawdę bardzo tłuste. Raz na jakiś czas zmyję nim makijaż, ale wtedy mam bardzo zamglone oczy. Oprócz tego chcę zacząć wsmarowywać go w pięty, które czasami są po prostu suche oraz w rzęsy, bo ponoć stymuluje także ich wzrost.

A Wy jak go używacie? Piszcie :)
Przesyłam buziaki :*
Cześć dziewczyny! Czasami idę do drogerii po jakiś lakier do paznokci, ale kompletnie nie wiem, o którym kolorze myślę. Tym razem było tak samo, z tym że kupowałam go podczas akcji w Naturze 1+1 za grosz. Spodobał mi się jakiś granat z Essence, a Pani w kasie przypomniała mi, że mogę wziąć drugi za grosz. Szczerze mówiąc, nie miałam pojęcia, który kolor byłby OK. Mama mi zaproponowała, że może ten będzie ładnie wyglądać. Nie zastanawiałam się długo, bo nie miałam czasu i wzięłam go.
Otworzyłam i pomalowałam nim paznokcie jednej ręki już w samochodzie. Jak spodobał mi się efekt? Czytajcie poniżej :).


Emalia zamknięta w typowej dla tej firmy kwadratowej, przezroczystej buteleczce. Pędzelek krótki i prosto ścięty. Malutkim problemem jest to, że gdy lakier się kończy ciężko go użytkować w sposób "dobry", bo jest za krótki, a buteleczka za szeroka. Poza tym o lakierze nie trzeba pisać za dużo, bo efekt mówi sam za siebie. Każdemu kolorowi dodaje uroku, wspaniale błyszczy się w słońcu. Folia, bo to ona jest właśnie w tym cudeńku, daje efekt "syrenkowy". Gdyby ciasno pokrywał tymi drobinkami paznokcia to syrenka jak malowana :P.
Schnie bardzo szybko i nie ściera się.

A Wam jak się podoba? :). Dla mnie jest świetny.
Asiulcowa. Obsługiwane przez usługę Blogger.